A pozostawiając już to wylewanie swoich wnętrzności na potrzeby bloga... to ostatnio dzieje sie, oj dzieje! Na tygodniu każdego dnia wychodzę na lunch i przepieprzam pół wypłaty na Starbucksa czy wieczorne piwo, w zeszłym tygodniu zaczęłam też kurs językowy. Na razie jak dla mnie jest naprawdę bardzo dobrze. Jestem w grupie na poziomie C1... całe szczęście, że są grupy na różnych poziomach i jestem w tej najlepszej, bo przynajmniej się nie nudzę i czuje, że zajęcia odpowiadają moim umiejętnościom i potrzebom. Ostatni cały weekend spędziłam w Londynie. Znowu. Chcąc nie chcąc Londyn to miłość mojego życia i korzystam na maksa z tego, że wystarczy niecała godzina pociągiem, żebym znalazła się na stacji London Waterloo. Wracając do relacji: sobota to jeden z najlepszych dni w moim życiu, a innymi słowami: koncert One Direction! Az strach mi się przyznać, że jestem jedną z tych pieprzniętych fanek, ale nic na to nie poradzę ;) Po czterech latach czekania na ten dzień, wreszcie mając ukochany Londyn pod nosem, udało mi się wszystko zorganizować. Nie da się opisać emocji, jakie towarzyszyły mi podczas koncertu albo raczej nie chcecie tego słuchać ;) Postanawiam zamknąć się w tym miejscu. Jako, że ostatnio pogoda baaaaardzo dopisuje, naprawdę codziennie mamy słońce i ciepełko! całą niedziele spędziłyśmy na mieście.Odwiedziłyśmy Hyde Park, Camden Town, Primrose Hill i Covent Garden. Ah, Londyn jak zwykle v busy. Wszędzie tłumy, o każdej porze dnia. Co nie znaczy, że dzień był nieudany. Wręcz przeciwnie. Zapraszam do obejrzenia fotorelacji.
Miłego weekendu, buźka! x
![]() |
| ❤️ |

"Jestem tu szczęśliwsza niż byłam kiedykolwiek wcześniej. Odkąd jestem tutaj, pokochałam swoje życie. I to chyba najważniejsze." Oby tak dalej :* ciesze się Twoim szczęściem ! Buziaki www.myimmemorialdream.blogspot.com
OdpowiedzUsuń